Miesiąc: Lipiec 2014

Macho

Ostatnie 3 tygodnie upłynęły nam pod znakiem psa. Znajoma potrzebowała znaleźć tymczasowy dom dla swojego ukochanego chihuahuły, na 21 dni. Zostaliśmy uhonorowani możliwością opiekowania się uroczym stworzeniem, na którego widok co druga osoba na spacerze uśmiecha się, zagaduje, lub pieje z zachwytu. Zadanie bardzo odpowiedzialne, ponieważ właścicielka kocha swojego psa jak własne, trzecie dziecko. Trzeba więc było wyedukować dziatwę na okoliczność sprawowania pieczy nad Macho ( to jego dumne imię). Z pozoru nic prostszego – kochają zwierzęta, zawsze marzyli o własnym, więc nadzór nad pieskiem nie przysporzyłby problemów, ale dostarczył Dżunksowi i Gagacie czystą radość… Oczekiwania dzieci wobec czworonoga okazały się jednak nieco inne, niż rzeczywistość. Może dla Dżunksa zaskoczenie było nawet większe niż dla Gagaty, ponieważ ona raczej z dystansem i delikatnością podchodziła do zwierza, natomiast jej brat miał ochotę na prawdziwą męską przyjaźń z psem: na wspólne biegi i wyścigi, rzucanie mu patyka, kopanie piły, ugniatanie, przyciskanie, przewalanie, tarmoszenie i zapasy… a Macho, jak to Macho… najchętniej spędzałby czas złożywszy swoją dupkę na miękkiej poduszce ( wybierał zawsze te najlepsze:-)) i po prostu wyglądał. Na dodatek pies naprawdę nie był zainteresowany młodszym pokoleniem naszej rodziny – już pierwszego dnia pobytu u nas, dopuścił się zdrady i pokochał swoją nową ( nie wiedział, że tymczasową) właścicielkę na zabój. Chodził za mną krok w krok niczym agent 007 i rzucał mi swoje wiernopoddańcze spojrzenia. Dżunks nie mógł pojąć i zaakceptować tej sytuacji i stale prosił mnie o nawrócenie Macho na jedyną i słuszną – według jego przekonania – drogę bycia psem. Po wielu próbach pozyskania zwierzaka na kumpla dla siebie (grał z Macho w karty, cierpliwie głaskał go po brzuchu, podrzucał dodatkowe kąski, a nawet ochrzcił, przy pomocy znalezionej na spacerze gałązki z wyschniętymi liśćmi), nadszedł okres rezygnacji i zniechęcenia. Oj długie i częste rozmowy prowadziłam z Dżunksem, uświadamiając mu jak to jest z tymi psami…że różne mają charaktery, że trzeba zrozumieć i dać trochę wolności, wykazać się wyczuciem… i mam tylko nadzieję, że dzięki obecności Macho u nas i tych litrów mądrości, którą wlałam do głowy synowi – w przyszłości on sam nie będzie Macho;-)

Macho the king z

Macho  - kolaz 2 zMacho - kolaz 1 zz

A teraz chciałam ogłosić przerwę w nadawaniu, ponieważ Dżunksy i Gagaty mają wakacje, a ich mama nie będzie teraz pisać bloga, tylko popylać na zielonej trawce razem z nimi, oraz prowadzić dyskusje o Wszechświecie ( tak jak dzisiaj), tak więc… chociaż wrażeń i doświadczeń już nazbierało się moc, a aparat pęka w szwach od zdjęć –  robimy mały rozwód z komputerem i zapraszamy na powakacyjny przegląd zdarzeń. Pozdrawiamy i życzymy wszystkim udanego, kreatywnego odpoczynku!

Dziękujemy! 😉

Brawa! zzaraz wracamy z