Miesiąc: Wrzesień 2014

Eko hand made biznes

Dżunksy i Gagaty suszyły mi przez dłuższy czas głowę o suszone jabłuszka. Poszłam ci ja na bazarek, by spełnić zachciankę dzieciątek swoich, a tu pani mnie pouczyła, że takie rarytasy to tylko na Święta sprzedają. Do grudnia Milusińscy by nie wytrzymali – mowy nie ma – trzeba było działać i uruchomić własną przetwórnię. I tak oto pojawiła się u nas w domu wielka maszyna susząca, która zajmuje pół chałupy i nie daje się wepchnąć do żadnej szafki ( nawet po dopchnięciu kolanem). Korzystaliśmy więc na całego. Gdy wyszła pierwsza partia jabłuszek – dzieciarnia tak miło suszyła do owoców zęby, że ich radość rekompensowała nam wszystkie niedogodności związane z dużymi gabarytami suszarki. Rozpoczął się maraton owocowo-warzywny: do maszyny wjeżdżały jabłka, brzoskwinie, nektarynki, śliwki, banany, ananasy, mango, papaje, kiwi, gruszki, pomidory oraz buraki. Eksperymenty trwały cały tydzień, więc nie było szans, żeby któryś z sąsiadów nie zwęszył co się u nas dzieje. Pierwszy westchnął do naszych sucharów Twórca z naprzeciwka. Dżunksy i Gagaty od razu wyczuły interes ( ostatnio sprzedawali rodzicom swym „koktajle” po złotówce) i zaproponowali, że będą sprzedawać również owoce. Podłapałam ich pomysł (niech się szkolą biznesowo) i podsunęłam swój: Zrobimy etykiety na torebki z pożądanym produktem. Moim guru w tym temacie jest koleżanka Kura, która tworzy wierszowane opisy swoich przetworów owocowych na słoiki. My postawiliśmy jednak na projekt graficzny. Odpaliłam komputer i włączyłam dzieciom program do edycji zdjęć ( Pickmonkey), który oferuje przeróżne „bajery” do ozdabiania fotografii lub innych projektów typu zaproszenia, bileciki, wizytówki. Bazą były przygotowane wcześniej przez Gagata i Dżunksa rysunki owoców. Do nich dobierali czcionkę, tło, ramki i dodatki ( przy nich mieli największą radochę). Pomagałam im od strony technicznej, ale pomysły podsuwali  sami 🙂

Poniżej 4 projekty etykiet ( ostatni –wspólny, ćwiczebny)

projekt nr 1 pmz projekt nr 2 pmz projekt nr 5 pmz projekt nr 4 pmz projekt nr 3 pmzA to projekty bazowe:

owocki Gagaty pmz owocki Dzunksa pmz

 

A teraz pora na finansowe podsumowanie naszych wysiłków biznesowych: Na owoce wydaliśmy około 100 zł. Z naszych odłożonych ( niezjedzonych przez pracowników firmy) suszków można było zrobić 9 torebek po 50 g, za torebkę przysmaków płacono od 3 zł do 10 zł ( od sąsiadów nie zdzieraliśmy, ale Dziadek i ciocia Ola musieli wyskoczyć z kasy). Po dogłębej analizie wydatków ( owoce, torebki foliowe, prąd, tusz do drukarki, czas, papier naklejkowy, praca – mycie, obieranie, krojenie, układanie) i wpływów, mogę z radością obwieścić, że jesteśmy “do przodu” o jakieś minus 100 zł 🙂 Ale… to wszystko takie bezcenne… Za wszystko inne zapłacimy kartą, albo wyjmiemy sobie z bankomatu 😉

Gagat uklada pmz suszy sie kolaz pmz suszarka pmz koszyczek pmz

Alternatywy 4

Kto pamięta betonowe osiedle z lat 80-tych i szary blok, przy ulicy Alternatywy 4, w którym mieszkało wiele kolorowych postaci? Sąsiadów tworzących wspólnotę mieszkaniową, walczących z cieknącymi kranami, prusakami, hałasem, z gospodarzem, fachowcami i innymi przeszkodami natury ludzkiej i technicznej, które nie dawały człowiekowi spokojnie żyć. Czasy się zmieniły, choć większość z nas, mieszczuchów, nadal mieszka w blokach z dziesiątkami, a nawet setkami sąsiadów za ścianą. Dla jednych jest to nie do zniesienia ( choć dziwi mnie, że nie podejmują próby przeprowadzenia się w rejony mniej zaludnione), innym wszystko jedno ( co widać najczęściej w windzie, gdy nasz sąsiad wpatrzony jest w czubki swoich butów i za zbędny wysiłek uznaje zwykłe „dzień dobry”), a jeszcze inni, tak jak to było na Alternatywy 4 – są bardzo zaangażowani i działający.

O naszej wspólnocie sąsiedzkiej można by napisać pracę magisterską na wydziale socjologii. Żyjemy mniej-więcej w tym samym składzie, w jednym niewielkim budynku, już od 10 lat. Znamy się dość dobrze i bardzo lubimy. Obchodziliśmy już niejedne urodziny, imieniny i Sylwestry razem, pożyczamy od siebie proszki do prania, mąkę, cukier, mleko, oliwę, przyprawy, odkurzacze, młotki, wiertarki, pieluchy i wiele innych rzeczy potrzebnych „ na już”, opiekujemy się (w małym wymiarze czasowym) dziećmi, kotami, dajemy korepetycje, udzielamy porad lekarskich, świadczymy usługi  hydrauliczne, informatyczne, oddajemy sobie nieużywane ciuchy… W zasadzie – jesteśmy samowystarczalni ;-)W naszym bloku mieszkają muzycy ( to my :-)), ale też: lekarz, ratownik medyczny, żołnierz, ze 3 nauczycielki, twórca, przewoźnik, trener tajskiego boksu zwany architektem, specjalistka od leasingu, pracownica firmy farmaceutycznej i inni niewiemcorobiący w biurach ludzie, oraz spora gromadka dzieci. Mieliśmy okazję wychodować na naszym sąsiedzkim łonie parę ( panna spod 5 i kawaler spod 17:-)), która spotykała się na naszych imprezach tak ochoczo, że poskutkowało to zawiązaniem węzłów małżeńskich. Nie bez znaczenia był fakt, że warunki do rozwoju ich znajomości stworzyliśmy im komfortowe ;-). Jeśli ktoś ma ochotę mieszkać w tak sympatycznym miejscu – dajcie mi znać: Sąsiad właśnie sprzedaje mieszkanie 🙂

Nasze dzieci wychowują się w dobrosąsiedzkiej atmosferze i do wielu naszych ziomków zwracają się per wujku lub ciociu. Poniżej Dżunksowa i Gagatowa interpretacja tematu: „Osiedle mieszkaniowe”, z bogactwem sąsiedzkich osobistości: Od rodzin z dziećmi, urokliwych panien pielęgnujących kwiatki w doniczkach i hodowców zwierząt po dziwolągi z krainy Chima ( dlaczego nie miałyby mieszkać w apartamentowcach?). Niektóre okna przysłonięte są kolorowymi roletami. Pustostanów nie ma 🙂
Do stworzenia domków użyliśmy takich tekturowych resztek-okienek po jakiejś grze planszowej. Reszta to wzorzysty papier, rysunki oraz przeróżne ozdoby. Acha – i trochę filcu na drzewka i chmurki.

 kolaz z domkow 6 zkolaz z domkow 1 zkolaz z domkow 3 zkolaz z domkow 4 zkolaz z domkow 2 zkolaz z domkow 5 zkolaz z domkow 7 z

Pomysłowy Dobromir part 1.

“Mamo, my nigdzie nie wyjeżdżaliśmy na wakacje!”  – Oburzył się Dżunks, niemiło zaskoczony nadejściem 1 września, przerywającego mu beztroski czas relaksu. Zamiast gadać, ględzić i pouczać, przedstawiłam więc Dżunksowi materiał dowodowy w postaci zdjęć, na których widać jak na dłoni, że z domu się nieco ruszyliśmy. Nie dziwię się jednak jego zarzutom – dzieci miały po prostu ” ręce pełne roboty” i mogły nie zauważyć , że lato ot tak – minęło…Matka kreatywna nawet nie musiała się starać – syn i córa wychodowani na dużej ilości kredek, farb, ciastoliny, papieru kolorowego oraz całej masy przydasiowych gadżetów, sami zapewniali sobie rozrywki. Moja funkcja ograniczyła się do obserwacji jednym okiem. Mam więc po wakacjach bardzo wypoczęte oko drugie.

A oto przegląd dzieciowych pomysłów na zabawy, które świadczą o tym, że wakacje można uznać za udane. Zdjęć jest duuuuuuuuuużo, więc dzielę je na dwie części. Pierwszą można oglądać jednym okiem, a drugą – drugim, nieco później, żeby się nie zmęczyć 😉

Hitem przełomu czerwca i lipca było u Dżunksa i Gagata łażenie po drzewach.  W doborowym towarzystwie zaprawionych w boju: Majki i Grzesia. Gagat tylka raz spadła, ale udało jej się zawisnąć na cienkiej gałązce i szybko wezwać posiłki.

na drzewie

Pomysłowa Majka z pomysłową Gagatką znalazły wspólny język i przeniosły się na parę chwil do Świata królewien i dwórek:

krolwa i dworka kolaz z

Innym razem, w tym samym miłym towarzystwie ( Majka i Grześ), moja dziatwa zajęła się wychrupywaniem dziur w andrutach. Zużyli około 20 okrągłych kawałków i stworzyli m.in. okulary, koło zębate, słońce, oraz wafelkową garderobę składającą się z majtek, spódnicy, butów,  i skarpet.

andruty kolaz z

Majka i Grześ okazali się też wdzięcznymi kompanami podczas prób pisarskich. Na zielonej trawce, pod lipą wręcz, powstały 4 mini książeczki o bardzo atrakcyjnej treści. Z tego co pamiętam, były tam opowieści o najmniejszej i największej dziewczynce na Świecie. Pisarze byli bardzo płodni – zapisywali średnio 2 kartki w 30 sekund, przegryzając w międzyczasie jabłka.

pisanie ksiazeczek kolaz z

W lipcu przenieśliśmy się na inną, również zieloną, a dodatkowo ukwieconą trawkę. Ten dodatek szczególnie przypadł do gustu Gagacie i jej pasją stało się wyrywanie polnych kwiatków. Babcia pozwoliła wyrywać też te ogrodowe, więc był szał i preparowanie kolorowych, pachnących mikstur, urodzinowych tortów i zup kwiatowych, oraz tworzenie bukiecików . Tu pomocny i chętny do pracy okazał się Jaś.

mikstura kolaz z

koszyczki kwiatowe kolaz z

Jako matka ponoć kreatywna, nie chciałam się zanadto narzucać ze swoimi wszędobylskimi kredkami i farbami i pozwolić dzieciom wybiegać się do woli, po łąkach, kniejach i borach. Ku mojemu zdziwieniu, zapragnęli jednak realizować się artystycznie również podczas wakacji i gdzie tylko mogli zostawiali ślady swojej twórczej bytności:

malunki kolaz zukladanki kasztanowe i kulkowe kolaz z

Pomysłowy Dobromir. Part 2. Dla wytrwałych 🙂

 Kiedy przyjechaliśmy na czwartą z kolei zieloną trawkę, dzieci powiedziały “dość” świeżemu powietrzu, przyrodzie, kwiatkom i ptaszkom – wsiadły do samochodu i zatrzasnęły za sobą drzwi. A ponieważ miały dobre towarzystwo – siedziały w tym samochodzie kilka godzin z przerwami na najpotrzebniejsze sprawunki i spełnianie zachcianek mamy, bo np. obiad trzeba było zjeść… Co tam w środku tego pudła na kółkach działo się przez ten długi czas – nie sposób spisać. Zresztą, nawet do końca nie wiem, podglądałam je wtedy znad książki. Wybiórcze zdjęcie, zrobione w wybranym momencie mówi mi, że samochód służył na przykład za szpital:

szpital na kolkach kolaz z

Był też czas na kreatywne budowle z ulubionych klocków. Nie nadążałam z obstrykiwaniem miasteczek lego, ale sfotografowałam inne: Basen ze zjeżdżalniami i brodzikiem dla piesków zrobiony z plusikowych klocków ( Zwróćcie uwagę na pływaków, elegancko podnoszących odnóża podczas pływania na plecach) oraz seria ptaków, zbudowanych z klocków o nieznanej mi nazwie. Ptak Gagaty był oswojony i siadał jej na ramieniu, a Dżunksowy wyjadał bób z ust właściciela. Rysunek przedstawia natomiast instrukcję : “Jak zbudować pająka z klocków lego”.

basen pop z

klocki kolaz z

Zwierzątka to ulubiony motyw w zabawach moich dzieci,  dlatego były pod dużym wrażeniem, kiedy zobaczyły, jak dwie nieznane im dziewczynki budują z kamyków domek dla piesków i kotków. Na zdjęciu poniżej jest mieszkanko z sypialnią i kamiennym łóżkiem dla zwierzaków. Na wyposażeniu były nawet poduszki. Nieco twarde, ale pomysłowe 😉 Zainspirowana Gagata natychmiast musiała stworzyć własne mini kotki, a użyła do tego woskowej skórki po serze.

kotki kolaz z

Bywały w wakacje również przerwy na przepakowanie się, więc między jedną, a drugą zielona trawką lądowaliśmy na chwilę w domu. Czy dzieci się wtedy nudziły? Podobno robią to tylko podczas deszczu, a lato było w tym roku całkiem całkiem 😉 Oto już ostatnie fotograficzne wspomnienia moich Pomysłowych Dobromirów. Może nie najwyższych lotów 😉 ale co tam, właśnie takie wywołują u nich największy uśmiech na twarzy 😀

1. “Mamo, przeczytaj mi to słowo”. 2. Sanie św. Mikołaja ( co z tego, że w sierpniu?) 3.  Lemoniadki, koktajle ( musieliśmy z ojcem wypić, choć nie były to rozkosze podniebienia) 4. Turbo soczek

pomysly  nr 2 pop z1. koronacja kota Białki ( na głowę wkładano flagę polską + zegarek) 2. uśmiechnięty kubek. 3. dziwna wysypka. 4. domek z papieru toaletowego. 5. motor z przyczepką (zrobiony z deski do prasowania). 6. kotki z rolek po ręcznikach papierowych.

pomysly kolaz z