Miesiąc: Listopad 2014

24 dni grudnia

 

Od trzech lat podtrzymujemy małą rodzinną tradycję – znaną wszem i wobec, bo to nic nowego i odkrywczego – czekamy na Święta Bożego Narodzenia, dzień po dniu odkrywając razem z dziećmi 24 niespodzianki z kalendarza adwentowego. Pierwszy kupiłam gotowy – była to drewniana szafeczka z otwieranymi drzwiczkami. Kolejny – zrobiłam sama, wyszywając po nocach filcowe kieszonki, przyklejając do nich błyskotki, wycinając cyferki. I chociaż czasu zabrało mi to dużo – byłam dzięki tym robótkom wprowadzona w tak błogi stan slow, czy inaczej mówiąc chillout, że serdecznie polecam wszystkim zestresowanym i zapracowanym: Machnijcie sobie kalendarz adwentowy!To naprawdę działa niczym melisa ;-). Tylko szybko! Bo już czasu mało zostało!  … Czyli zacząć należałoby od melisy …
Trzeci kalendarz dekorowały już dzieci. Kupiłam uroczy tekturowy domek z 24 szufladkami, na stół rzuciłam kleje, nożyczki i skarby sezamu – czyli wzorzyste papiery, wstążki, guziki, obrazki świąteczne, cekiny itp. i patrzyłam na radość kreatywnego działania. Nie mieli możliwości się wtedy nie cieszyć, ponieważ była to jedna z niewielu atrakcji, jakie mogłam im zaoferować w tamtym czasie: Oboje siedzieli przez prawie miesiąc w domu, wysmarowani gencjaną po uszy – „ zaliczając” ospę. Aż dziwne, że nie pojawiły się w ich dekoracjach motywy kropkowe – czyli przewodnie desenie w otaczającej nas wówczas rzeczywistości.
Własnoręcznie wykonany kalendarz – to już coś, ale trzeba zorganizować jeszcze wkład do  niego… Komercji przedświątecznej mówimy stanowczo nie, ale… znaleźć 48 bździągiewek lub czekoladek ( mam dwoje dzieci, kurczę pieczone) nie zaszkodzi, prawda? 😉 Muszę przyznać, że poszukiwania tanich i fajnych, czasem używanych drobiazgów, to nie lada wyzwanie, ale dla mnie ogromna radocha. Co ja na to poradzę, że tak bardzo lubię robić prezenty i tak bardzo lubię patrzeć na otwieranie szufladek z niespodzianką aż 24 razy? 😉 I to ich przebieranie nóżkami i pośpieszne niecierpliwe liczenie: „Który dzisiaj dzień”? I okrzyki radości na widok np. dzwoneczka, błyszczącego koralika czy czekoladki -monety…

Powodowana bankructwem rodzinnego gospodarstwa ( do którego się najpewniej przyczyniłam dzięki kalendarzom adwentowym), postanowiłam, że w tym roku będzie oszczędniej i dzieci przygotują niespodzianki dla nas, a będą to ich własne mini rysunki, w ilości – 48 sztuk( w końcu dwoje rodziców mają, kurczę pieczone). Czy dadzą radę? :-)Opowiem później.

 

 

pm kal 3 zpm kal 4 zpm kal 2 zpm kal 1 z

 

pm domek 2 zpm domek 4 zpm domek 1 zpm domek 5 zpm domek 1 z

STO LAT, STO LAT!!!

Już mieliśmy przechodzić na dietę – taką “od jutra” dietę zdrowotnościową, ze zbilansowanymi posiłkami, lekkostrawną, witaminową – a tu znów nadarzyła się okazja, żeby pochłonąć kilka łyżek cukru… Jak pech to pech! Okazja jednak niecodzienna, radosna, nie można było odmówić sobie spożycia – nasz pierworodny posunął się nieco w latach i …7 lat minęło jak jeden dzień. Była więc impreza i był też tort. Nie wspominając o cukierkach, ciasteczkach i innych pobocznych smakowitościach. Nasz naczelny domowy piekarz odpalił piekarnik i upiekł biszkopty oraz  przygotował krem, a Dżunks i Gagat zajęli się dekoracją tortu. Lepili figurki z masy marcepanowej, częściowo barwionej barwnikami spożywczymi. Motywem przewodnim ich dziełek były oczy, choć… oczy to mało powiedziane- to był wręcz wytrzeszcz. Pojawiły się przeróżne kreatury, które zapisałabym w pierwszej kolejności do okulisty. Sami zobaczcie – podejrzanie to wygląda…

Żeby ulżyć swojej wątrobie – dzielę się słodkościami raz jeszcze 😉

PicMonkey Collage ciasto zzzpm tort 2 zzzpm tort 4 zzzpm tort 7 zzzpm tort 6 zzzpm tort 10 zzzpm tort 9 zzz

 

100% cukru w cukrze

 

Czego do szczęścia potrzebuje mieszkaniec naszej szerokości geograficznej w listopadzie? Pewnie się zgodzicie, że światła, ciepła i kolorów? Ja bym jeszcze dodała ( w tajemnicy – bo tak publicznie, to wstyd przyznać), że cukru i czekolady. To ostatnie, to w zasadzie warzywo, więc dla zdrowia dobre i grzechem byłoby się nie skusić! Dla podładowania akumulatorów, podniesienia odporności i przygotowania na długie zimowe wieczory – postanowiliśmy zafundować sobie wymienione przyjemności w nadmiarze. Stworzyliśmy  ladę cukierniczą, nad którą Dżunksy i Gagaty pracowały ze 3 dni ( Majka i Grześ też pomogli) , malując szafkę na energetyzujące kolory, zagniatając ciasto(linę) i kreując różne gatunki słodkości: Pralinki, kruche ciasteczka, landrynki, draże, tartaletki, konfitury z płatków róż, marcepanowe figurki, makaroniki, ptysie, muffinki, żelkowe robale, batoniki, naleśniki z lukrem, lizaki z posypką i wiele innych. Oto nasz aromatyczny i barwny bufet w stylu roko-koko, lub jak kto woli, kuku-ryku:

pm szafka w calosci zzz pm szafka 12 zzz pm szafka 11 zzz pm szafka 9 zzz pm szafka 2 zzz pm szafka 5 zzz pm szafka 6 zzz pm szafka 8 zzz

Do przygotowania naszego słodkiego dzieła użyliśmy:

-drewnianej szafki z półkami ( za 18 zł)
-farb, które mieliśmy „pod ręką”
-kilku kubeczków różnokolorowej ciastoliny
-jednego opakowania kolorowej modeliny
-papierowych foremek do muffinek
-małych słoiczków z kolorowymi zakrętkami/przykrywkami
-piętrowej patery zrobionej z tektury, wzorzystego papieru i rolki po ręczniku kuchennym
-koralików, perełek, cekinów, kleju brokatowego, łańcucha choinkowego 😉
-serwetek „z dziada pradziada”, które pożyczyła nam babcia
-płatków róż
-cukru białego rafinowanego i mniej wyrafinowanego, cukru brązowgo,
cukru waniliowego, cynamonowego, brzozowego, palmowego, trzcinowego, stewii, syropu klonowego, daktylowego, z agawy i …STOP!!! Trochę się rozpędziłam 😉
W każdym razie mogę dodać tylko tyle, że aromaty identyczne z naturalnymi i kropka.

pm malowanie szafki zzz

 

A na deser… ( jeszczę Was zasłodzę ;-))
Gra w okręty. Jeśli trafiony-zatopiony – to czekoladowe jedno, dwu, trzy lub czteromasztowce wpadają do buzi 🙂  Polecam.

pm okrety zzz

Dzieciarnia była zachwycona. Szczęście tak bardzo ich rozsadzało, że postanowili je w spokoju przetrawić i nakleili na drzwiach swojego pokoju taką oto informację:

pm znak zakazu zzz

Następny „odcinek” bloga będzie więc musiał dotyczyć tematów wcześniejszych, sprzed okresu uniezależnienia się dzieci od rodziców, ponieważ chwilowo straciłam kontakt z potomstwem 😉
Życzę wszystkim przesłodkiej jesieni i wrzucam na koniec zdjęcie- wspomnienie lata:

pm ciacha wakacyjne zzz