Category Archives: Dzień Dziecka

Dzień Fryderyka i Frycka

 

Jako uczennica Podstawowej Szkoły Muzycznej, byłam często raczona muzyką Fryderyka Chopina, której się wówczas bałam. Kiedy tylko słyszałam charakterystyczne melodie mazurków, etiud czy preludiów – wzdrygałam się na myśl o  wychudzonym, wybiedzonym kompozytorze, który wiecznie tęsknił, smucił się, kaszlał, pluł krwią i … ech, ciężko mu było. Żelazową Wolę – miejsce jego urodzin –  wiązałam z równie przykrymi obrazami. Już same wierzby płaczące – tak charakterystyczne dla tych okolic, uginały swe konary chyba z żalu nad Chopinem. Panowała tam zawsze melancholijna, deszczowa, spowita mgłą aura. Matka i ojciec w progu samotnego domu wciąż czekali na syna. A on na tej Obczyźnie…

Nikt ( na moją zgubę) nie wpadł na pomysł, żeby opowiadać nam o tym, że Chopin był niezłym ancymonem, lwem salonowym przepuszczającym pieniądze na lewo i prawo,  cierpliwym nauczycielem, znakomitym improwizatorem i że znalazł sobie ciekawą, jak na tamte czasy, koleżankę… Mit chorego i złamanego psychicznie Chopina pokutował w mojej głowie nawet gdy byłam w liceum, chociaż wtedy zdążyłam już polubić jego muzykę. Był to czas wielkich emocji ( przeżywanych przez nastolatkę) związanych z Konkursem Chopinowskim. Kochałam się wtedy platonicznie w dwóch niezbyt urodziwych pianistach. Żeby było ciekawiej: Jeden pochodził z Kanady, a drugi z Argentyny. Ale to już inna historia… 🙂

1 czerwca, dwa lata temu – ze strony mojej siostry padła propozycja: A może by tak na imprezę do Żelazowej Woli? Czy ja powinnam serwować dzieciom Chopina na Dzień Dziecka? Czy ja chcę im to robić? – pomyślałam w pierwszej chwili…
Okazało się jednak, że Chopin „nie boli”, że nie straszy dzieci, że Żelazowa Wola to piękne miejsce ( odwiedziłam ją po wielu latach, prawdopodobnie od czasu jakiejś szkolnej wycieczki), że jest tam uroczy i zadbany ogród, a dźwięki kompozycji Chopina w czarodziejski sposób wypływają zza krzaków i drzew nie psując nikomu nastroju. Moje dzieci ani przez chwilę nie pomyślały, że muzyka Pana Fryderyka może być tak bardzo smutna, że tyle w niej żalu i tęsknoty. Nasłuchały się tych walców, nokturnów i ballad w dawce przeogromnej. Na pytanie: Podoba ci się, Dżunks? Usłyszałam: Tak . Bez mrugnięcia okiem:-) A słuchali jej nie tak jak ja – w szkolnej ławie, tylko w otoczeniu klocków Lego, baraszkując w nadmuchanych basenach z piłeczkami, przeżuwając krówki, bawiąc się kolorowymi balonami, malując farbami w plenerze i spacerując z nami po pięknym parku.
W Żelazowej Woli byliśmy z dziećmi również rok temu, właśnie 1 czerwca. W tym roku nie udało nam się tam dotrzeć, ale wspominamy te wyjazdy z uśmiechem na twarzy. Zwłaszcza basen z Lego w którym dzieci bez pomocy dorosłych budowały wieże i piramidy. Fotograficznie podglądałam ich klockowe twory, które mogłyby być inspiracją dla niejednego architekta :-). Zobaczcie co dzieci stworzyły siedząc na kolorowych poduchach w basenie nieczynnej fontanny i …słuchając Chopina 🙂

P.S. Dżunks chce grać na fortepianie… Co to bedzie?! Co to będzie?!!!

chopin 18 z Chopin 1 z chopin 2 z chopin 3 z chopin 4 z chopin 5 z chopin 6 z  chopin 9 z chopin 10 z chopin 11 z chopin 12 z chopin 13 z chopin 14 z chopin 15 z chopin 8 zchopin 17 zchopin 16 z

Chopin Dzunksa

wierzby w Żelazowej Woli 🙂