Category Archives: rysunki

siła przyciągania

 

W domu, w którym są dzieci, najczęściej jest też lodówka z funkcją galerii. U nas – zabudowana i chyba za mała jak na potrzeby naszych artystów. Za to drzwi wejściowe doskonale sprawdzają się w roli dziecięcego walla.

drzwi z

Dżunks i Gagat sami organizują swoją artystyczną przestrzeń do poziomu mniej więcej 120 cm nad podłogą. Jak tylko stworzą coś nowego, od razu aktualizują swoją wystawę i przyPINają obrazki magnesami. Mają ich małą kolekcję – trochę od Sasa do lasa i ciągle ich brakuje.

stare magnesy
Zrobiliśmy więc nowe magnesy, sami. Najpierw powstały projekty : Dżunks narysował Muminka, Tatę Muminka, Włóczykija, Hatifnata ( ostatnio Muminki są u nas na topie), samochód i samolot, a Gagat kota, królewnę oraz zestaw korali z kolczykami ( jak na nią to duuuuużo). Strzeliła przy okazji focha( małego), bo Dżunks miał więcej obrazków. Próbowałam tłumaczyć, że niektórzy artyści są mniej płodni, co nie oznacza – gorsi :-)Proponowałam dorysowanie czegoś, ale nie podchwyciła pomysłu, więc Naczelny Bibliotekarz odnalazł w zasobach rodzinnych rysunek jeszcze jednego kota Gagaty, sprzed roku i uśmiech na twarz dziecka powrócił. Zrobiliśmy próbę – okazało się, że rysunki rozmazują się po nałożeniu kleju, więc dla ocalenia wiekopomnych i niepowtarzalnych dzieł – zeskanowałam je i wydrukowałam w odpowiednim rozmiarze, niektóre nawet z jednobarwnym tłem w pakiecie. Dzieci dostały więc kwadratowe tekturki, wydruk rysunków, magnesy oraz szkiełka. Teraz dla nich sprawa była prosta – trzeba posklejać. Siedzieli skupieni składając swoje „kanapki” i właściwie to przecież tak niewiele, a radość z zabawy była ogromna.

praca wre z Gagat uklada z
Dżunks z dumą i przejęciem tłumaczył wszystkim ( odwiedzającym)konstrukcję swoich małych arcydziełek i sam nie mógł się długo nadziwić :-). Kilka magnetycznych krążków zostawiliśmy  do zabawy i do kilku małych eksperymentów: było odpychanie, przyciąganie, robienie pierścieni, które nie zsuwają się z palców i taniec magnesów. Zabawa pewnie  trwałaby bez końca, ale trzeba było iść spać.

pierscionek magnesowy z zabawa magnesami z magnes na palcu z przyciaganie odpychanie z
A to już efekt końcowy –  nasze magnetyczne dekoracje:

magnesy 2 z magnesy 4 z magnesy z tata Muminka z tecza z

miastowi

-Jedziemy do Ogrodu Botanicznego zobaczyć kwitnące Magnolie! – oznajmiłam moim dzieciom z rana, w drugi dzień Świąt Wielkanocnych
Zero entuzjazmu…
Tłumaczę więc, zachęcam, roztaczam wizję pełnej palety kolorów kwiecia nadrzewnego, wachlarza zapachów budzącej się do życia przyrody, całej gamy dźwięków  – że będą pitpilitać i pimpilić ptaszki następujące…
–  A będzie tam plac zabaw? – Stęknął niezainteresowany moimi wywodami Dżunks.
Podjęłam więc trud wykształcenia u moich dzieci pozytywnych  skojarzeń z przyrodą. Zwierzęta już mamy „odhaczone” – kochają je bardzo (do tego stopnia, że Dżuks prosi mnie o niespłukiwanie pająka z wanny, tylko kulturalne wyrzucenie go za okno), ale kwiatki, drzewa i trawa wydają się nudne…
Pomyślałam, że tym razem skupimy się na florze, nie na faunie.
Przyjechaliśmy do Powsina. Od razu pełen sukces – już za pierwszym zakrętem Dżunks podjął temat:
– Mamo, spójrz, jaki piękny kwiat tu urósł:

pickmonkey - wykwit przyrody z

Później okazało się, że zielone jest fajne i już bez słów zachęty rozwinęła się akcja –zabawa. Było robienie potwora z cieni, wspinaczka „wysokogórska” z oglądaniem źródełka, bieganie między i pod drzewiasto-krzewiastymi tunelami, zbieranie płatków Magnolii, które pospadały z drzew, wąchanie kwiatów i mały piknik – czyli jedzenie kanapek na świeżym powietrzu. Wszystko w zasadzie zwyczajne, banalne, ale dla miastowych, zakurzonych przez okres zimowy dzieci, niecodzienna frajda.

pickmonkey - cien 1 zpickmonkey - tunel 2 zpickmonkey - tunel 1 zpickmonkey - tunel 3 zpickmonkey - wycieczka w gory 1 zpickmonkey - wycieczka w gory 2 zpickmonkey - Agata z platkami zPicMonkey Collage - magnolie

A teraz trochę z innej beczki: Okazało się, że przynajmniej kilkoro dzieci ( oprócz moich) ogląda tego bloga. Wsród nich są zaprzyjaźnieni z nami 6-letni bliźniacy – Józio i Oleś. Chłopaki są wielkimi miłośnikami przyrody, mają swoje koty i  psy, często wyjeżdżają na działkę na wieś i znają pewnie więcej nazw roślin niż ja. Pięknie rysują postacie zwierząt: kolorowe węże, pająki, lwy, słonie, psy, zebry, barany, motyle, stonogi i inne. Postanowiłam zrobić bliźniakom niespodziankę i wyprowadzić kilka ich zwierzątek na spacer do Ogrodu Botanicznego, żeby się trochę przewietrzyły, wyszły z szuflady, oderwały się od kartek i miały oprawę. Kilka rysunków powstało specjalnie dla mnie:-)

Józiu i Olesiu – w podziękowaniu –  Wasza pierwsza galeria internetowa !:-)

pickmonkey - stonoga i pies na trawie z pickmonkey - pajak i owca z pickmonkey - lew,zebra i waz na trawie z pickmonkey - lew i pies na trawie z pickmonkey - bocian i motyl na zielonym z

mama i tata

Mam w domu notes, w którym zapisuję „złote myśli” moich dzieci. Już powoli się zapełnia. Uchylę tu rąbka tajemnicy i w pierwszej odsłonie przedstawię Wam opinie Gagatki na temat mamy i taty ( materiały archiwalne:-)

  • Kocham tatę, bo tata robi ze mną mleko rano
  • Tato, naprawiłeś mi latarkę! Jesteś ekspertem, jesteś dobrym tatą do naprawiania, jesteś dzielny!
  • Mamo, jesteś jak słońce, bo jesteś cała żółta! (?)
  • Pewnego razu w przypływie czułości zwracam się do Gagaty tymi słowy: Jesteś moim ukochanym pączusiem Gagatku!
    A Ty jesteś moją ukochaną starą babą! Odpowiedziała, również rozczulona…

Spójrzcie, czy ja rzeczywiście jestem taka stara i pożółkła??? Oto mama i tata w oczach Dżunksa, sprzed ok. 3 lat. Nie wiem również skąd u mnie na ustach taka gustowna szminka? Jedyne, z czym się zgodzę to fakt, że tatuś jest bardziej łysy niż mamusia i oboje z mężem mamy pępki. Tu rękę dam sobie uciąć. A może pójdę sprawdzić…

mama i tata w ramce z

mol książkowy

Co by tu dać dziadkowi w prezencie – myśli Dżunks, który uważa, że dziadek umie żartować  i potrafi się bawić, więc trzeba się porządnie zastanowić jak mu się za to odwdzięczyć.

-Książki! Tak! Dziadek uwielbia książki! Jedna książka w prezencie, to byłoby za mało. Dziadek lubi hurtem – od razu cały regał z książkam mu dać! A to się ucieszy! Mniej ucieszy się babcia, która już slalomem mija w domu pokaźną bibliotekę, a ilość roztoczy wychodowanych na tomiszczach słowników, powieści, biografii i poradników, przyprawia  ją o zawrót głowy.

Dżunks „machnął” taką oto laurkę: Te latające krwawe stwory po lewej stronie to nic innego jak książki z zakładkami. No i  życzenia: Długie życie dla dziadka!  🙂

laurka dla dziadka z dlugie zycie dla dziadka z

Jak Gagatka mamie laurkę rysowała

 Mamo, chcę porysować- padło z ust mojej córki zdanie, które przyprawiło mnie o duże zdumienie. Do kredek do tej pory się nie garnęła. Czym prędzej ruszyłam swoje cztery litery ( żeby jej ochota nie przeszła) i przystąpiłam do organizowania przestrzeni twórczej. Pisadła nawet sama sobie przyniosła(?!).

Gagat: Wezmę sobie kartkę
Ja: W drukarce już chyba nie ma kartek
Gagat: To nic, wydrukuję sobie
Po krótkim wykładzie na temat zasady działania drukarki Gagat zasiadła przy stoliku w celu stworzenia spóźnionej kartki walentynkowej dla mamy. Miała zamysł: Pomarańczowe tło+ duża ilość różowych serduszek.

Gagat: Mamo, chodź tu i zamaluj mi tu kartkę tym kolorem, bo mnie to męczy
Ja: Gagat, ale może jednak namalujesz trochę tych serduszek, a później wypełnisz kredką pozostałą przestrzeń?( próbuję się ratować)
Gagat: Nie, chcę mieć najpierw tło. Rysuj. Tylko nie zostawiaj pustych miejsc, dobrze?
Rysuję, zamalowuję… Pod czujnym okiem córki, która nie przepuści nawet centymetra  „białego”miejsca
Gagat: A teraz narysuj mi serduszka, bo ja nie umiem
Ja: Może chcesz spróbować? Nauczę cię!
Gagat: Nie, rysuj, tylko dużo, ok? Tak, żebyś zapełniła całą kartkę
Rusuję, wypełniam pokornie…
Gagat: A teraz złożę… O! Mamo, proszę! Laurka dla ciebie!!!
Ja: Dziękuję!!!

 Oto dzieło “mojej córki”:

Laurka z