Category Archives: złote myśli

Tekściarze, cz. II :-)

Dzisiaj bez zdjęć. Słowo pisane, a kiedyś wypowiedziane przez moich Złotoustych. Podzielę się tu rozczulającymi mnie mądrościami ludu małoletniego – tymi sprzed kilku lat ( ostatnio znalazłam kilka swoich notatek) i tymi bardziej aktualnymi, które zbieram w niebieskim notesie, dla potomności 🙂

Ja: Dżunksik, jakie zwierzątka skaczą po drzewach?
Dż: e……( myśli)
Podpowiadam mu: Ma….?
Dż: łpa!
Ja: Dobrze i jakie jeszcze?
Dż: eeee….
Ja: Wie…..?
Dż: loryb!

Dżunks na jakimś kiermaszu dostał firmowy notesik od właścicielki stoiska. W domu nadarzyła się okazja, żeby mu o tym przypomnieć:
Dżunks, nie rysuj po stole. Od czego masz notes?
Dż: Od pani!

Dżunks, wielbiciel Boba Budowniczego ( w dzieciństwie 😉 obudził nas kiedyś przed 8 rano w niedzielę, stanął na baczność i zakomenderował: A teraz kochani- DO ROBOTY!!!

Innym razem, tuż po przebudzeniu, miał bardzo ciekawą refleksję – patrzy na mnie i mówi z przekonaniem: Ty nie jesteś chłopcem!

Kiedyś Dżunks przyjrzał się uważnie tacie i dziadkowi ( z góry spoglądał) i zauważył, że tata ma taką samą „dziurę” w głowie jak dziadek ( a chodziło o łysinę ;-))

Dziurami były również miejsca parkingowe , więc często pomagając tacie ustawić samochód krzyczał: Tu jest dziura, tu możesz stanąć!

Objawiając Światu swój plan na przyszłość Dżunks powiedział: Ja będę jadł tyle chlebków i tyle buł i tyle chlebków i tyle buł, że będę dorosły aż do sufitu!

Na dźwięk wesołej piosenki z płyty Alibaba i 40 rozbójników Dżunksik odparł: Alibaba jest zadowolona!

Pod wpływem bajki o Bobie Budowniczym Dżunks przez dłuższy czas utożsamiał się z bratem głównego bohatera, który był naukowcem prowadzącym badania na Kole Podbiegunowym. Zapytany na placu zabaw przez nieznaną mu panią o imię, odpowiedział z dużą pewnością siebie: Jestem Tom i mieszkam na Biegunie.

Tata podzielił się z Dżunksem swoimi parówkami. Na to syn do ojca z wdzięcznością odrzekł: Dobry chłopak z Ciebie!
Z podjadaniem tacie parówek z talerza wiąże się charakterystyczne dla Dżunksa, poprawne politycznie : Tato, chcę się podzielić z Tobą parówką ( co oznaczało dokładnie: Oddaj mi swoją parówkę)

Dżunksik: Gdzie jedziemy?
Ja: A zgadnij
Dż: Na plac zabaw?
Ja: Zgadłeś!
Dż: Ale ze mnie dobry zgadnik!

Dżunksa, jak pewnie każdego małego chłopca fascynowały znaki drogowe. Pewnego razu zobaczył znak zakazu parkowania i mówi: To jest zakaz parkowania. Bardzo mi się podoba ten znak. Mogę się na niego pogapić? ( I stanął i się gapił)

Ja: Dżunks, spróbuj założyć Gagacie kamizelkę?
Dżunks patrzy na kamizelkę, na dziury na ręce i mówi: A dlaczego ona ma dwa pojemniki na głowy?

Ja: Dżunks, jesteś super starszym bratem, tak ładnie opiekujesz się Gagatką. Ja zawsze chciałam mieć takiego starszego brata, jakim jesteś Ty. Tata Dżunsa dodał: Ja też zawsze chciałem…
A dżunks na to bez chwili namysłu: Przecież ja mogę być waszym bratem!!!

Dżunksik zrobił sobie na łóżku skuter z poduszek, tata położył się koło niego chcąc mu poczytać książkę i oparł się całym sobą o te poduchy. Dżunks krzyknął: Tato, udusiłeś mój skuter!!!

Ja: Dżunksik, chcesz herbatki?
Dż: Nie! Mama i tata piją herbatkę. Ja piję picie!

Dżunksik po wizycie u lekarza:
Dobrze się bawiłem!

A teraz zacytuję teksty nieco „dojrzalsze”:-) Z etapu, w którym już na horyzoncie pojawiła się Gagatka, a nawet i ona miała coś do powiedzenia:

Gagat podczas zabawy w biwak:
Nie będziemy polować na zwierzęta, bo zwierzęta mają włosy ( miała na myśli dyskomfort podczas ich konsumpcji)

Gagat i jej refleksja:
Chińczycy to mają źle… Tam mieszkają złe zwierzęta.
Ja:Jakie?
G: Jadowite węże.

Rano tata smaży naleśniki. Rozpoczyna się kłótnia między dziećmi o to, czy naleśniki mają być grube, czy cienkie. Gagat chce cienkie i już! Dżunks chce grube. Tata robi 2 rodzaje. W końcu Gagat zjada grubego i odchodzi od stołu. Tata: Nie chcesz już więcej? Czemu nie jesz cienkich? G: Najadłam się. Tata: A czy następnym razem będę mógł zrobić tylko grube? Gagat: Chyba cienkie?!!!

W łazience po kąpieli Gagat prosi mnie o ręcznik i mówi: Przewiąż mi go o tak, żebym miała taką suknię, jak królewna. O! Jeszcze tu mój pantofelek się wala .Zabiera z podłogi skarpetokapcie i próbuje je wcisnąć na wilgotną jeszcze stopę. Prowokuję ją nieco z przymróżeniem oka: Może Ty nie jesteś tą królewną, skoro nie dajesz rady wcisnąć tych pantofelków…? Jestem, jestem! Stękając z wysiłku odpowiada Gagata.

Gagat: Czy woda to picie?
Ja: Tak
G: To my się kąpiemy w piciu???

Dżunks jest uwrażliwiany przez nas na to, żeby przepuszczał Gagatkę ( i wszystkie dziewczyny) w drzwiach i nie tylko, wyciągał pomocną dłoń, żeby dawał jej pierwszeństwo – był po prostu dżentelmenem ( skoro ich nie ma na Świecie, to trzeba ich wyprodukować). Gagatce pomyliły się kiedyś pojęcia i chcąc pochwalić brata za dobre sprawowanie, powiedziała: Mamo, Dżunks był przystojny i podał mi rękę i pomógł wejść na górę!
Innym razem Gagat wykorzystała swoje przywileje i oznajmiła bratu ustaloną przez siebie kolejność grania w planszówkę: Najpierw będą dziewczyny, czyli ja i mama, a potem będziesz ty. Pogodzony z losem Dżunks odpowiada: No dobrze, jakoś to przeżyję.

Dżunks z Gagatką przyglądają się dużej musze, zatłuczonej przeze mnie kapciem:
Gagat ( która nie przepada za owadami) mówi do brata: Ładniej wygląda jak jest zabita co nie?

Gagat wsuwając poziomki i chcąc przy okazji pochwalić się przede mną swoją wiedzą dotyczącą profilaktyki zdrowotnej odparła: Musimy napychać się zdrowymi rzeczami, żeby być zdrowi, prawda?

Innym razem zdrowa zupa brokułowa, którą dostała w przedszkolu, nie zrobiła na niej już takiego prozdrowotnego wrażenia i określiła ją jako: Ziemiste bagno.

Gagat: Ciocia, zgadnij czy to są skarpetki, czy rajstopy?
Ciocia: Rajstopy.
Gagata: Skąd wiesz?
Ciocia: Bo rajstopy zakłada się na pupę.
Gagat: Nie rozumiem Cię… Ale sama siebie też czasem nie rozumiem…

Tłumaczyłam pewnego dnia Dżunksowi, dlaczego nie wysyła się teraz ludzi w kosmos, tylko maszyny. Mówiłam mu, że to co jest „ blisko” jest już zbadane, a gdyby polecieć dalej – to takie to są odległości i przestrzenie, że człowiek spędziłby w rakiecie bardzo dużo czasu, nawet całe życie. A on na to: ( zauważając pominięty wcześniej przez NASA szczegół): No i taki kosmonauta nie mógłby dostać prezentu na urodziny!!!

Dżunksowi wypadły 2 mleczne zęby. Wsadził je sobie pod poduchę oczekując na przybycie Wróżki Zębuszki, z kasą. Przyleciała. Zabrała zęby i zostawiła dwie pięciozłotówki. Zsunęły się jednak gdzieś po pościeli. Rano Dżunks czem prędzej zagląda pod poduchę i krzyczy: O nie! Gdzie są moje zęby?! Zabrała zęby i nie zostawiła pieniędzy!!!

Gagat głaszcząc kota sąsiada wyraziła iście stylową myśl: Czym więcej futra, tym bardziej puszysty.

Dżunks składając babci życzenia z okazji jej urodzin: Babciu! Zdrowia, szczęścia, a jak zachorujesz, to żebyś nie umarła.

Poszłam z Dżunksem na spacer po parku. Widzieliśmy tam pana, który korzystajac z ruchliwości swojego psa, robił sobie przebieżki w tę i z powrotem po jednej z alejek. Dżunks siedział ze mną na ławce i przyglądając się jego wysiłkom powiedział: Ten pan wciąż biega. Od początku do końca, od początku do końca. Można szału dostać!

Czytam i tłumaczę z angielskiego  napis, który Gagat ma na koszulce: Follow your heart. Gagat, to znaczy: Podążaj za swoim sercem – mówię. A Gagat na to: Jak można podążać za sercem, skoro serce jest zawsze w tym samym miejscu?

Gagat bawiąc się pluszakami, mówi: Ja będę dentystką i będę leczyć im zęby.
Ja: A jak się Pani nazywa? Pani dentystko?
Gagat: Hędoria Zębina.

 

 

 

 

Tekściarze

 

Oddaję głos dzieciom. Otwieram mój notesik i przedstawiam „Złote Myśli”  Dżunksa i Gagata z różnych etapów „twórczości” . Nic dodać, nic ująć. 🙂

pik notes 2 zzz

Dżunks: Możemy pojechać do cioci Oli?
Tata: Nie, bo jest chora
-dlaczego?
-przeziębiła się
-dlaczego?
– …nie założyła ciepłych rajstop, zmarzła i się przeziębiła
– a może kupimy cioci rajstopy?

Dżunks: Ten kot nas nie lubi
Ja: Nie, on tylko się boi, bo wiele dzieci ciągnie koty za ogony i potem się te koty boją
-Sid ciągnął kota za ogon ( czarny charakter z Toy Story), ale my jesteśmy Polakami i nie ciągniemy kotów za ogony!

Dżunks jako starszy brat stanął na wysokości zadania i poinformował Gagatkę o rzeczy podstawowej:
– Jestem twoim bratem, wiesz?
– A ja twoją braciszką! ( Z dumą odpowiedziała Gagata)

Gagat gadając do siebie objawiła Światu swoją hierarchię ważności:
-Zjemy czekoladkę. Mama zje, tata zje, Dżunksik zje, ciocia Ola zje i piesek.

Dżunks: Czy my jestesmy zrobieni z kości, skóry i wody?
Ja: Tak, ale jeszcze… ( i tu postarałam się wymienić resztę)
-Dżunks po chwili zastanowienia:
– Ale i tak najważniejsze są nogi! Bo gdyby nikt nie miał nóg, to nikt nie mógłby do pracy chodzić!

Gagat wsadzając sobie łyżkę do buzi:
– Mamo, ja sobie podważę ząbki!

Dżunks wyraził swoją dezaprobatę dla naszych wnętrzarskich działań. Jego szafka z ubraniami została przesunięta mniej więcej metr dalej:
– Szkoda, że ta szafka stoi dalej. Będę musiał do niej dłużej iść…

Gagat wychodząc ze swojego pokoju:
– wyniosę się stamtąd, bo tam jest polowanie

Dżunks:
– Mamo, a czy jak wrócimy z basenu, to mi narysujesz takiego dużego Pana Boga na komputerze?

Gagat, jutro idziesz do przedszkola
– ale ja nie chcę
-przeciesz ty bardzo lubisz bawić się z dziećmi
-ale ja już nie jestem zainteresowana zabawą

Babcia do Gagaty: Gdzie jest żółta skuwka?
– nie wiem, ale ja się położę i zastanowię się dlaczego jej nie ma

Gagat, czym bawiłaś się u Krzysia na urodzinach?
– piłkami. Byłam szalona i bardzo polubiłam to życie! ( odpowiedziała wzdychając do swoich wspomnień)

Opowiadałam Dżunksowi o tym, że komórka mamy łączy sie z komórką taty i w tych komórkach jest dużo informacji przekazywanych od rodziców dla dzieci. Wytężałam się, żeby w prosty sposób przekazać mu to co wiem o genetyce, a on na to:
-a jakiego koloru są te komórki?

Dżunks grał w grę z Ciekawskim Georgem na komputerze. Gagat też chciała, ale nie szło jej posługiwanie się myszką. W końcu zdenerwowana i zniechęcona mówi:
– nic nie widzę bez okularów. Muszę pójść po okulary!

Gagat z Dżunksem ucięli sobie edukacyjną pogawędkę podczas rysowania:
Gagat: Nie wolno wychodzić za linię!
Dżunks: Wolno!
Gagat: U mnie w psedskolu nie wolno!
Dżunks: A u mnie wolno!

Ja: Gagat, co oznacza ten znak drogowy?
ZNAK DROGOWY

 

– zakaz jedzenia lizaków na drodze

Któregoś dnia na spacerze powiedziałam dzieciom, że śluz ślimaków bez skorupek jest toksyczny. Dżunks po jakimś czasie to sobie przypomniał i wyrecytował:
– ślimaki bez skorupek powodują ból organizmu!

Gagat: Mamo, jesteś gapa na schwał!

Gagatka wzięła dynię piżmową, zapakowała ją do swojego łóżka, przykryła kołdrą, założyła okulary przeciwsłoneczne i rzekła do Dżunksa tonem nie znoszącym sprzeciwu: Zaopiekujesz się dzieckiem? Bo ja idę do pracy!

Dżunks był niepocieszony, ponieważ Krzyś nie chciał się z nim bawić Lego Chima. Próbowałam mu wytłumaczyć, że dzieci tak jak i dorośli mają różne zainteresowania, hobby i że Krzyś lubi inne zabawki. A syn mi na to:
– ja mam wiele zainteresowań i dlatego będę kiedyś sławny. Nawet jak ty będziesz jeszcze żyła.

Przyjechaliśmy na działkę.Na „zieloną trawkę”. Zaspany Dżunks wysiada z samochodu. Przeciera oczy i mówi: Czy tę ziemię stworzył Pan Jezus?

Dżunks: Mamo, pokazać ci, że moge zrobić tak z oczami, żeby było widać samo białe?

Ja: Dżunksik, jak ci się udało tak szybko tej piosenki nauczyć?
– dzieci mają takie zdolności.

Gagat: Mamo, jaką mam zrobić minę, żebym wyglądała jak księżniczka?

Dżunks: Mamo, mogę nożyczki?
– po co?
– bo ta szufladka od płyt nie chce się wysunąć więc muszę ją podważyć.

Gagt zobaczyła tatę z gustowną hiszpańską bródką i wąsem i wyraziła swoje zdanie: Wyglądasz jak torebka.

Gagat snuła swoje przemyślenia: Czy powietrze nas dotyka?…Jak powietrze nas dotyka, to możemy się poruszać, a jak nas nie dotyka, to nie możemy się podrapać.

Gagat: Czy mandarynki rosną w Polsce?
– nie
– a jabłka?
– tak
– a pomarańcze?
– nie
– a babany? Banany rosną tam gdzie są małpki, prawda?
– tak
– czyli w Zoo

Dżunks wymyślił kiedyś nowatorską metodę leczenia zapalenia krtani. Gdy pewnego dnia ledwo z siebie wydobywałam głos, zaproponował mi, żebym kupiła muffinki i nachyliła się nad nimi z otwartą buzią. Wtedy wszystkie wirusy rzuciłyby się na ciasteczka wypadając z mojej jamy ustnej i zostałabym z czystym, zdrowym, wolnym od bakcyli gardłem.

Dżunks: jesteśmy dzisiaj tacy grzeczni ( wpadając w samozachwyt)
Gagat: Tacy grzeczni, że aż się Pan Bóg śmieje!

rozmówki polsko-polskie

bazgrolki 2 pickmonkey z

Dzisiaj przedstawię Wam dział języka polskiego, wychodowany na łonie naszej rodziny. Uprzedzam, że po lekturze poniższych „rozmówek”, mogą wystąpić czasowe problemy z wysławianiem się, tak jak było w moim przypadku, gdy pewnego dnia  – po dużej dawce oduczania się języka ojczystego w towarzystwie moich dzieci –  przeprowadziłam z Gagatą taką oto krótką wymianę słów:

G: Już zeszłem ( była na etapie naśladowania starszego brata i operowała rodzajem męskim)
Ja:Już zszedłaś? Odparłam zupełnie pogubiona…

 SŁOWNIK WYRAZÓW CIEKAWYCH  (by Gagat i Dżunks z różnych etapów  życia)

  • buzia, która zatwardła – usta które spierzchły
  • umieram z picia – bardzo chce mi się pić, umieram z pragnienia
  • huśtawnica – huśtawka
  • ja tu sprzedałuję – ja tu sprzedaję
  • oni ją – oni jedzą
  • odwięzi – uwolni
  • chciałbym być kosmitą – chciałbym być kosmonautą
  • bałgwanek – bałwanek
  • dadedij – Bob Budowniczy
  • kwiatki które umarnęły – kwiatki które zwiędły
  • więdnienie to jest umarnienie kwiatków
  • kolor kupkowy – kolor powstały ze zmieszania wszystkich kolorów
  • ktoś, kto ma wstydną minę – zawstydził się
  •  wodna czyszczarka – zmywarka
  • średnio najgorsze – niezbyt dobre, nie za ładne, ale nie najgorsze
  • wilk wielokrotny – wilk przeogromny
  • kobieta rodzi – kobieta jest w ciąży
  • wygląda na niesmakującą dla dzieci – surówka warzywna, która dzieciom prawdopodobnie nie będzie smakować
  • wyszł – wyszedł
  • wyrwam -wyrwę
  • zdobyję – zdobędę
  • pani skrzypi – starsza pani mówi
  • bitwują się – walczą

 

SPIS NAZW BARDZO WŁASNYCH (Gagaty)

  • Skrzydli Różyczka Latka – koń
  • Hitnes Lajsin – inny koń
  • Ramelis i jej przygody – tytuł książki niewydanej, bo nienapisanej
  •  Złota Motylica, Białka, Kwietka, Agrestia – wspomniane już we wcześniejszych postach imiona pupilów
  • Akal Amiri – firma specjalizująca się w sprzedaży mąki połączonej z czekoladą

Gagat jest wielką miłośniczką języka angielskiego , zwłaszcza jego fińsko-tajlandzkiej odmiany. Śpiewa po angielsku wymyślone przez siebie piosenki, gada do siebie po angielsku, ćwiczy zawzięcie akcent (cóż jej pozostaje, jeśli słów nie pamięta zbyt dobrze?;-))Stąd więc wynikła pouczająca dla mnie wypowiedź córy:

 – Gagat, nie mówi się wziąść, tylko wziąć
– Nie, mówi się wziąść –  odpowiada z dużą pewnością siebie
– No to wobec tego  – to nie jest po polsku
– Ale ja mówię po angielsku, bo ja znam angielski!

 Kiedy indziej, Gagat ponowiła próbę zaznajomienia mnie z angielskim słownictwem (stara matka powinna  nieco ogarnąć temat) i rzuciła mi dwa wyrazy do przećwiczenia :

  • Hacir – biały
  • Bec – blady

Po czym zrezygnowała z nauczania, bo miałam kiepski akcent.

 

Dżunks z kolei wpadł w niemałe zakłopotanie doświadczając naszego, niełatwego języka ojczystego:

 Ciociu, popatrz, jaką remizę zbudowałem!( Krzyczał podekscytowany)
O! Musisz mi ją zaprezentować! ( Ciocia jak zwykle na stanowisku)
Ale ona jest moja… ( bąknął nieśmiało,  cały w strachu, że musi ją ciotce sprezentować)

 

Gagat, chcesz zamienić kilka słów z ciocią?
Ale ja nie wiem, jak się zamienia słowa…

 

Zachęcam do wymiany zdań, albo słów ( jeśli wiecie jak się to robi;-)) w komentarzach 🙂 i pozdrawiam wszystkich czytających staropolskim:  SZI FA FA!

mama i tata

Mam w domu notes, w którym zapisuję „złote myśli” moich dzieci. Już powoli się zapełnia. Uchylę tu rąbka tajemnicy i w pierwszej odsłonie przedstawię Wam opinie Gagatki na temat mamy i taty ( materiały archiwalne:-)

  • Kocham tatę, bo tata robi ze mną mleko rano
  • Tato, naprawiłeś mi latarkę! Jesteś ekspertem, jesteś dobrym tatą do naprawiania, jesteś dzielny!
  • Mamo, jesteś jak słońce, bo jesteś cała żółta! (?)
  • Pewnego razu w przypływie czułości zwracam się do Gagaty tymi słowy: Jesteś moim ukochanym pączusiem Gagatku!
    A Ty jesteś moją ukochaną starą babą! Odpowiedziała, również rozczulona…

Spójrzcie, czy ja rzeczywiście jestem taka stara i pożółkła??? Oto mama i tata w oczach Dżunksa, sprzed ok. 3 lat. Nie wiem również skąd u mnie na ustach taka gustowna szminka? Jedyne, z czym się zgodzę to fakt, że tatuś jest bardziej łysy niż mamusia i oboje z mężem mamy pępki. Tu rękę dam sobie uciąć. A może pójdę sprawdzić…

mama i tata w ramce z