taka KARMA

Dżunks i Gagat marzą o posiadaniu zwierzątka, jak chyba każde dziecko, ale  gdybyśmy sobie takie sprawili ( w grę wchodzi jednak futrzak) – stan kataralny zagościłby u nas na dobre. Niektórzy mogliby nawet czuć się podduszeni. Zdarzają się  jednak od czasu do czasu bonusy,  w postaci dokarmiania kota sąsiada, ale Dżunks wraca stamtąd zakichany, załzawiony  i z drapiącym gardłem.  Pozostajemy więc przy pluszakach i odgrywamy role troskliwych opiekunów, a zabaw związanych z ich futrzastą czeredą jest całe mnóstwo:

 Kiedyś Gagat postanowiła otworzyć sklep z artykułami dla zwierząt i musiałam skrupulatnie notować stan magazynowy poszczególnych produktów. Były wśród nich KARMY o przeróżnych właściwościach odżywczych i zdrowotnych, czasem nawet dostosowane do indywidualnych potrzeb stałych klientów sklepu:

1.Karma ES EN EF
Dla kocich bliźniaków
Zawierająca  samo mięso
Stan: 32
2.Karma SIZIS
Dla Kwietki ( pręgowany kot dachowy)
Zawierająca ziemniaki
Stan:29
3. Karma SZI ES EF
Karma dla Białki ( biały kot z różowym kapelusikiem)
Zawierająca sałatę
Stan: 4
4. Karma SE FA FA
Karma dla Aporta ( psa)
Skończyła się
5. karma SZI FA FA
Stan: 158
( coś nie schodziła)

 W domu oprócz Kwietki, Białki, Aporta (pies) i kocich bliźniaków ( w zasadzie to dawno ich nie widziałam… ale nie będę ich szukać. Już raz jednego sprowadzałam- z Krakowa!Jeśli same nie wrócą –  trudno;-) mamy jeszcze Agrestię, Złotą Motylicę oraz Pogo (wszystko koty). Reszta to plebs: jakieś króliki, myszki i inne pomniejsze.

 Obrastamy w śmieci, ponieważ Dżunks i Gagat nie pozwalają nam wyrzucić kartonowych pudełek po Lego. To  są właśnie owe KARMY! Poręczne opakowania do których ładują przypadkowe klocki, a potem wysypują suchą strawę wprost do kocich i psich miseczek. Wczoraj rano, przy wychodzeniu do szkoły i przedszkola, będąc jak zwykle w niedoczasie, Gagat przypomniała sobie, że nie nakarmiła zwierząt! No i awantura na całego, bo przecież nie może ich tak zostawić bez jedzenia. Nic nie dały zapewnienia, że rodzic nakarmi i napoi. Znowu się spóźniliśmy.

 Oprócz słowa karma mają jeszcze jedno ulubione: schronisko

 Bawiliśmy się w coś w rodzaju „chowanego”, ale chowane, a raczej kradzione przez złodzieja  były zwierzęta ze SCHRONISKA. Właściciele zamykali oczy udając że są pogrążeni we śnie, a ja wtedy zaczynałam śpiewać (najgroźniejszym i najbardziej tajemniczym głosem na jaki mnie stać) piosenkę Szambelana z Miki Mola: „ Pod osłoną nocy biegnę, tam gdzie stąpnę trawa więdnie! Kogo musnę połą szaty ten się staje piegowaty!” Taki element grozy dla dreszczyku emocji. Chodziłam po mieszkaniu i szybko utykałam zwierzaki w szafkach i szufladach, odgrywając rolę złodzieja i po skończonej śpiewce dzieci mogły ruszyć na poszukiwania swoich podopiecznych, niczym Dempsey i Makepeace na tropie. Po jakimś czasie pojawiła się ułatwiająca życie magiczna piłeczka ( ja byłam jej operatorem), która w zadziwiający sposób wskazywała kierunek schowka, w którym złodziej umieścił skradzione zwierzę.

 Jak zwierzęta, to nie może przecież zabraknąć weterynarza!

 Klasyka gatunku. Każde dziecko ma chyba w domu plastikowy zestaw słuchawkowy, aparat do mierzenia ciśnienia, strzykawkę, termometr i inne przyrządy. Zabawa w lekarza ma czasem bardzo poważne konsekwencje –mam koleżankę z którą w dzieciństwie bawiłam się w stawianie baniek, leczenie anginy… teraz jest laryngologiem 🙂

Moje dzieci troskliwie opiekują się chorymi zwierzętami, leczą ich złamane łapy ( ostatnio musiał być jakiś karambol na drodze, bo pacjentów ze złamaniami przybyło), rany kłute i szarpane, problemy z uszami i wysypki. Zostałam przy okazji otwarcia kliniki dla zwierząt poproszona o wypisanie recepty na syrop Tąsilan  – na ból oczu i ból łapy kociej. Niezwłocznie wypełniłam prośbę, mimo że nie mam uprawnień. W takiej sytuacji chyba każdy postąpiłby podobnie;-) Podczas zabawy  w weterynarza  zawsze znika mi cały zapas soli fizjologicznej w buteleczkach. A przecież słyszę tylko: „Mamo, tylko jedną(!)nam daj, proooooooooooosimy”.

sucha karma z koci szpital z sol fizjologiczna w natarciu z
  A tu już weterynarze “po godzinach”. Mocno zmęczeni, bo praca wyczerpująca. Po niej należy zafundować sobie krótką sesyjkę relaksującą i odżywczy okład na zmęczone oczy:
oklady z