kolorowe kredki w pudełeczku…

 

„Chciałabym mieć tęczowe włosy” – westchnęła Gagatka.
– „Ale niektórych marzeń nie da się spełnić” -ściągnął ją na ziemię do bólu racjonalny starszy brat. „ Ja na przykład – kontynuował – chciałbym wejść do krainy Chima, i co??? Nie mogę!!!”

Dzień później okazało się, że marzenie Gagaty da się spełnić, a Dżunks też nie będzie w tym temacie bardzo poszkodowany… W niedzielę poszliśmy na Targi Książki na Stadion Narodowy. Było tam mnóstwo atrakcji dla dzieci. Już sam Stadion – na którego widok dzieci zaniemówiły z wrażenia ( pierwszy raz oglądaliśmy go od środka) był wystarczającym bodźcem wywołującym uśmiech, a do tego Dżunks wygrał płytę z piosenkami dla dzieci śpiewając do mikrofonu, dostali medale za poprawne odpowiedzi na pytania w konkursie muminkowym, magnesy z kotkami, balony, po 2 książeczki od rodziców i powylegiwali się na leżakach i pufach na środku nieczynnego boiska. Gagat miała szczęście wyjść stamtąd z … tęczowymi włosami! Na jednym ze stoisk z kolorowymi książeczkami dla dzieci był kącik fryzjerski, w którym pani ( może to była pani Nadia – fryzjerka?;-)) malowała dzieciom pasemka włosów zmywalną farbą w sprayu. Gagat z wrażenia i nadmiaru emocji zasnęła 15 minut po „koloryzacji”, gdy tylko tata wziął ją na ręce. Tego samego dnia Dżunks przypomniał sobie o swoich pieczołowicie gromadzonych w skarbonce funduszach i postanowił nie być gorszy i odwiedzić krainę Chima. Już następnego dnia był szczęśliwym posiadaczem pojazdu Lego. Ja też chciałam zrobić sobie mały prezent (pod pretekstem: „Będzie też bardzo rozwojowy dla dzieci”) więc nabyłam na Targach kuszące kolorami i właściwościami naturalne, trójkątne i na dodatek magiczne kredki. Dzieciom się podobały, więc pomyślałam, że korzystając z tych mazideł, które nie zużywają się ponoć przez rok(?) i nie kruszą się – będą mogli nauczyć się czegoś o fakturze ( fantastycznie odwzorowują przez kartkę powierzchnię płaskich przedmiotów),spróbować nowej techniki rysowania i malowania ( bo zmoczone wodą zachowują się jak akwarele) i ozdabiania ( można je nanosić na szkło i drewno). Zorganizowałam dla nich artystyczny warsztat pracy – narwałam nawet trochę zielska z okolicznych drzew, rzuciłam na stół kilka materiałów o grubym splocie, koronkę i wycinanki papierowe. Nie wiem kto był bardziej podekscytowany możliwością korzystania z tych kredek: Ja czy dzieci? Fakty są jednak następujące: Dżunks i Gagat narysowali sobie coś po swojemu trudząc się utrzymaniem w ręku niewygodnego dla nich, twardego trójkątnego klocka, nie byli zainteresowani liśćmi, które narwałam i których szkielet tak pięknie można odwzorować na kartce. Po stworzeniu „Elzy schodzącej po schodach w Krainie Lodu”( dzieło Gagata), króla z koronkową koroną (Dżunksa) oraz kilku szybkich próbach przeniesienia faktury worka i pręgowanej tektury na papier – dziatwa zaniechała dalszych eksperymentów i oddaliła się w kierunku klocków i zabaw własnych. Dżunks przystąpił do składania pojazdu spidora Gorzana ( jednak Lego rządzi), a Gagat postanowiła, że bycie LIRIĄ – kotem w welonie, to jej nowa misja. Także tak… Niesponsorowana przez producenta serdecznie polecam magiczne kredki ….. – sprawiają dużą radość niektórym mamom 😉

Jeśli ktoś będzie miał pomysł jak wejść do krainy Chima – dajcie mi proszę znać.

kolorowe kredki 0 z   kolorowe kredki 3 z kolorowe kredki 4 z kolorowe kredki 5 z kolorowe kredki 6 z kolorowe kredki 7 z kolorowe kredki 8  z kolorowe kredki 9 z kolorowe kredki 10 z kolorowe kredki skan 2 z kolorowe kredki skan 3 zkolorowe kredki skan 4 z

A oto LIRIA – kot w welonie:

kolorowe kredki 2 zkolorowe kredki 1 z